wtorek, 12 czerwca 2012

faszerowana papryka, tabbouleh i sesja

Spotykamy się u mnie, razem się uczymy, przepisujemy i czytamy, zapamiętujemy i zapominamy, przyklejamy karteczki na czoło o czwartej nad ranem i zgadujemy czy jesteśmy Freudem czy Ortegą, pytając o ich teorie. Zasypiamy na jednej kanapie "tylko na kilka minut", pijemy wino i popijamy zimną kawą, która to już tej nocy? Siedzimy w zadymionej kuchni a rano nawilżamy i rozświetlamy twarze. Zamalowujemy ślady nieprzespanej nocy. Robimy zdjęcia notatek, nic nie pamiętamy. Piszemy, wychodzimy, nie mamy już siły cieszyć się, że się udało. Satysfakcja, że jednak pamiętamy, że to już nam zostanie, że przyda się w dyskusji, że nagle rozumiemy świat. Odsypianie, snucie się po domu i od nowa, wiedza unosi się w powietrzu i miesza się z dymem. Trzeba coś zjeść. Na szczęście jest Marta, dziś nie zamawiamy pizzy. Szybkie zakupy, szybki pomysł, beatlesi i gotujemy.


Papryka faszerowana soczewicą i tabbouleh

6 czerwonych papryk
500g soczewicy
500ml przecieru pomidorowego
mały koncentrat pomidorowy
paczka kuskusu
2 cukinie
2 marchewki
brokuł
5 małych pomidorów
2 cebule
5 ząbków czosnku
szklanka wywaru z warzyw
3 łyżeczki czerwonej pasty curry
po dwie łyżeczki: curry, cukru, kuminu, imbiru, kolendry, kurkumy
sól

Piekarnik nagrzać do 180 stopni (grzanie od góry). Soczewicę przepłukać kilka razy aż woda będzie czysta, wrzucić do garnka, zalać wodą ok 1,5cm ponad soczewicą, lekko posolić i co jakiś czas mieszając, gotować aż soczewica wchłonie wodę i będzie miękka.
1,5 posiekanej cebuli i 2 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę podsmażyć na dużej patelni na łyżce oliwy. Wymieszać wszystkie przyprawy z łyżką soli i pastą curry, dodać do cebuli i czosnku i prażyć przez kilka minut na dużym ogniu. Dodać soczewicę, 2/3 przecieru i koncentrat, podsmażać mieszając aż zrobi się w miarę jednolita pasta. Paprykom odkroić górną część, usunąć gniazda nasienne, pokrywki zostawić. Oczyszczone papryki nafaszerować soczewicą, do ok 2/3 wysokości, dopełnić wywarem zmieszanym z przyprawami i resztą przecieru, ułożyć w brytfance i podlać pozostałym bulionem (zostawić odrobinę do podduszenia warzyw). Włożyć do piekarnika i ewentualnie przykryć folią aluminiową żeby papryki się nie przypaliły. W trakcie pieczenia trzeba co jakiś czas sprawdzać czy już papryki już są miękkie, u nas zajęło to około 20-30 minut.
Kuskus zalać wrzątkiem, Brokuły podzielić na małe różyczki, cukinie posiekać w plastry, marchewkę zetrzeć lub również posiekać. Brokuły zblanszować, cukinie lekko podsmażyć.
Pozostałą cebulę i czosnek zeszklić na patelni, dodać pomidory pokrojone w ósemki, brokuły, cukinię i marchewkę, podlać resztką wywaru i dusić chwilę aż wyparuje, dodać kuskus i dokładnie wymieszać.


Pozostały farsz z soczewicy jest doskonały do kanapek.
Dzięki Marta, było najpyszniej.

Mamut czy tam Helmut w trakcie przepytywania z filozofii. Niestety nie umiał wyjaśnić o co chodzi w teorii Kanta na temat sądów syntetycznych a priori. Matołek





 

zdjęcia: Marta, Natalia, ja

9 komentarzy:

  1. Jak ja to lubię! Całe szczęście, że jesteśmy dziećmi smartfonów i zostają pamiątki, na których widok się uśmiecham. Weekendy w "czarnej dupie" dużo mi dają, wiedzę, zmęczenie, brak magnezu, raka płuc i uśmiech kiedy patrze na te zdjęcia, zwłaszcza a głupią minę Helmuta, dziękujemy Sarenko!

    OdpowiedzUsuń
  2. to ja wam dziękuję:) Poza tym, że przez was będę żyła jakieś 10 lat krócej, ale przynajmniej z miłymi wspomnieniami:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj tam zaraz krócej - dłużej bo jak się przyjemnie żyje to tylko dłużej.
    Świetny wpis! Od kuchni.

    PS Przyłączam się do Mamuta - musimy załatwić sobie u Was korepetycje z sądów syntetycznych a priori w teorii Kanta, absolutnie.
    PS' Moja koleżanka ma książkę 'Życie seksualne Kanta' - chyba ciągnie mnie do niej bardziej niż sądów syntetycznych. W końcu 'wokół Kanta'

    OdpowiedzUsuń
  4. Mamut nie tylko słuchał tłumaczenia, ale nawet był przy rozszyfrowywaniu tej teorii, śledził cały proces, na przykładzie półki na książki i ważenia kosmosu, doprawdy nie wiem czemu nadal tego nie zrozumiał. Wygląda na to, że kiepski ze mnie korepetytor:(
    Przeczytaj książkę koleżanki i koniecznie mi powiedz czy warto;)
    I cieszę się, że się post podoba

    OdpowiedzUsuń
  5. Swoją drogą mam nadzieję, że nigdy nie będę sławna (na szczęście raczej mi to nie grozi) bo naprawdę nie chciałabym żeby ktoś pisał książki o moim życiu seksualnym;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Streszczę Ci w takim razie mojego bloga:

    w wakacje nie siedź na necie, tylko wyrusz w podróż! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. To chyba takie ogólne przesłanie jakie ze sobą niesie

    OdpowiedzUsuń
  8. czyli że mam nie czytać Twojego bloga w wakacje? Okay :(

    OdpowiedzUsuń
  9. uwielbiam faszerowane papryczki! wszystko wygląda naj ! ;)
    Pozdrawiam i zapraszam
    http://cherrylassie.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń