
Na początek chciałam wszystkim życzyć spokojnych wesołych i co najważniejsze rodzinnych świąt. Ja w tym roku niestety nie spędzam świąt rodzinnie, ale to przecież nie powód, żeby nie pobawić się trochę w kuchni. A nawet są pewne zalety. Przygotowałam same pyszne wegetariańskie dania i nikt nie będzie, tak dla wiecznie śmiesznego żartu (już od 10 lat) proponował mi wędlin. Chociaż i to ma swój urok przy stole u Dziadków:)
Dzisiaj od rana krzątałam się po kuchni. I co z tego wyszło? zakwas na żurek, świąteczna sałatka jarzynowa, jogurtowy sos ze szczypiorkiem, sos tatarski, chrzan i pyszny pasztet odgapiony od Ani z truskawek, a przede mną jeszcze pascha.
Pasztet jest cudowny, przepyszny i idealnie nadaje się do pieczywa lub po prostu na talerzyk do sosu i sałatki:)
Poza kilkoma dodatkami jedyną moją zmianą było upieczenie go w kąpieli wodnej (co przy okazji innego pasztetu zasugerowała Bea) dzięki czemu nie jest ani trochę suchy. Bardzo polecam i dziękuję Ani za zamieszczenie tego przepisu.

1 duża cebula
5 ząbków czosnku
1 puszka czerwonej fasoli
2 puszki cieciorki (nie brzmi ładniej niż ciecierzyca?)
1 pietruszka, pokrojona w plasterki
2 marchewki, pokrojone w plasterki
kawałek selera, pokrojony w plasterki
1 cukinia, pokrojona w plasterki
2 jajka
2 łyżeczki słodkiej papryki
1 łyżeczka ostrej papryki
1 łyżeczka suszonego tymianku
2 łyżeczki kminu indyjskiego (niestety nie dostałam czarnuszki)
1 łyżka oliwy
sól i pieprz
Na patelni rozgrzać oliwę, wrzucić seler, pietruszkę i marchewkę, dolać troszkę wody i dusić az warzywa zmiękną, Dodać cukinię i po chwili posiekaną cebulę i czosnek. Podsmażać parę minut.
Do miski wrzucić cieciorkę, fasolę, jarzyny z patelni i wszystkie przyprawy. Zmiksować nie bardzo dokładnie i dodać rozbełtane jajka.
Przełożyć masę do delikatnie natłuszczonej foremki. Foremkę z pasztetem umieścić w większej formie z ciepłą wodą nalaną do połowy wysokości. Piec w 180 stopniach ok godziny i 10 minut.
Pyszne!



Ależ ta rzeżucha przepiękna :)
OdpowiedzUsuń na zawszewszystkiego dobrego Sarenko!
OdpowiedzUsuń na zawszefajny pomysł z zasianiem rzeżuchy, ja ostatnio widziałam jak J.Brodzik otuliła piłeczkę watą, i potem posmarowała całość wilgotnymi ziarenkami, świetna kulka wyszła ;)
pasztet jest super
OdpowiedzUsuń na zawszeale ja i tak najbardziej czekam na paschę :-)
pieknych świąt!
Kalejdoskop - dziękuję w imieniu rzeżuchy:)
OdpowiedzUsuń na zawszeViridianko - wszystkiego dobrego również! z piłką fajny pomysł, powiesiłabym kilka takich nad stołem:) Może za rok?
Asiejko - przed chwilą ukradłam Twoją paschę i właśnie sobie leżakuje w lodówce. Dziękuję za przepis bez jajek:) Wesołych świąt!
Sarenko Wszystkiego Najlepszego!
OdpowiedzUsuń na zawszeO jak pysznie! Jutro z samego rana biegnę w podskokach do sklepu po cieciorkę :) A czy kmin indyjski może byc zastąpiony czarnuszką?
OdpowiedzUsuń na zawszeNobleva - wszystkiego dobrego:)
OdpowiedzUsuń na zawszeMeg - w oryginalnym przepisie jest właśnie czarnuszka, więc można, a nawet trzeba:)
Ciesze sie, ze pomysl pieczenia pasztetu w kapieli wodnej i Tobie sie spodobal :)
OdpowiedzUsuń na zawszeA kawalkiem Twojego bardzo chetnie sie poczestuje :)
Pozdrawiam serdecznie!
I zycze wspanialych, radosnych Swiat!
To ja się cieszę, że podsunęłaś taki pomysł Bea:)
OdpowiedzUsuń na zawszemy też będziemy cieszyć się pasztetem ciecierzycowym na Święta, wszystkiego dobrego Sarenko!
OdpowiedzUsuń na zawszecieciorkowym!;) wszystkiego dobrego również
OdpowiedzUsuń na zawszeAleż Ci pięknie rzeżucha wyrosła!
OdpowiedzUsuń na zawszeŻyczę Ci pięknych Świąt, mimo wszystko:-) Pewnie że dobry powód do gotowania!
ps.do takiego pasztetu też się przymierzam; już na kilku blogach widziałam. Muszę dorosnąć:)