piątek, 2 kwietnia 2010

pasztet i życzenia


Na początek chciałam wszystkim życzyć spokojnych wesołych i co najważniejsze rodzinnych świąt. Ja w tym roku niestety nie spędzam świąt rodzinnie, ale to przecież nie powód, żeby nie pobawić się trochę w kuchni. A nawet są pewne zalety. Przygotowałam same pyszne wegetariańskie dania i nikt nie będzie, tak dla wiecznie śmiesznego żartu (już od 10 lat) proponował mi wędlin. Chociaż i to ma swój urok przy stole u Dziadków:)
Dzisiaj od rana krzątałam się po kuchni. I co z tego wyszło? zakwas na żurek, świąteczna sałatka jarzynowa, jogurtowy sos ze szczypiorkiem, sos tatarski, chrzan i pyszny pasztet odgapiony od Ani z truskawek, a przede mną jeszcze pascha.
Pasztet jest cudowny, przepyszny i idealnie nadaje się do pieczywa lub po prostu na talerzyk do sosu i sałatki:)
Poza kilkoma dodatkami jedyną moją zmianą było upieczenie go w kąpieli wodnej (co przy okazji innego pasztetu zasugerowała Bea) dzięki czemu nie jest ani trochę suchy. Bardzo polecam i dziękuję Ani za zamieszczenie tego przepisu.

1 duża cebula
5 ząbków czosnku
1 puszka czerwonej fasoli
2 puszki cieciorki (nie brzmi ładniej niż ciecierzyca?)
1 pietruszka, pokrojona w plasterki
2 marchewki, pokrojone w plasterki
kawałek selera, pokrojony w plasterki
1 cukinia, pokrojona w plasterki
2 jajka
2 łyżeczki słodkiej papryki
1 łyżeczka ostrej papryki
1 łyżeczka suszonego tymianku
2 łyżeczki kminu indyjskiego (niestety nie dostałam czarnuszki)
1 łyżka oliwy
sól i pieprz

Na patelni rozgrzać oliwę, wrzucić seler, pietruszkę i marchewkę, dolać troszkę wody i dusić az warzywa zmiękną, Dodać cukinię i po chwili posiekaną cebulę i czosnek. Podsmażać parę minut.
Do miski wrzucić cieciorkę, fasolę, jarzyny z patelni i wszystkie przyprawy. Zmiksować nie bardzo dokładnie i dodać rozbełtane jajka.
Przełożyć masę do delikatnie natłuszczonej foremki. Foremkę z pasztetem umieścić w większej formie z ciepłą wodą nalaną do połowy wysokości. Piec w 180 stopniach ok godziny i 10 minut.
Pyszne!

12 komentarzy:

  1. wszystkiego dobrego Sarenko!

    fajny pomysł z zasianiem rzeżuchy, ja ostatnio widziałam jak J.Brodzik otuliła piłeczkę watą, i potem posmarowała całość wilgotnymi ziarenkami, świetna kulka wyszła ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. pasztet jest super
    ale ja i tak najbardziej czekam na paschę :-)

    pieknych świąt!

    OdpowiedzUsuń
  3. Kalejdoskop - dziękuję w imieniu rzeżuchy:)

    Viridianko - wszystkiego dobrego również! z piłką fajny pomysł, powiesiłabym kilka takich nad stołem:) Może za rok?

    Asiejko - przed chwilą ukradłam Twoją paschę i właśnie sobie leżakuje w lodówce. Dziękuję za przepis bez jajek:) Wesołych świąt!

    OdpowiedzUsuń
  4. Sarenko Wszystkiego Najlepszego!

    OdpowiedzUsuń
  5. O jak pysznie! Jutro z samego rana biegnę w podskokach do sklepu po cieciorkę :) A czy kmin indyjski może byc zastąpiony czarnuszką?

    OdpowiedzUsuń
  6. Nobleva - wszystkiego dobrego:)

    Meg - w oryginalnym przepisie jest właśnie czarnuszka, więc można, a nawet trzeba:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciesze sie, ze pomysl pieczenia pasztetu w kapieli wodnej i Tobie sie spodobal :)
    A kawalkiem Twojego bardzo chetnie sie poczestuje :)

    Pozdrawiam serdecznie!

    I zycze wspanialych, radosnych Swiat!

    OdpowiedzUsuń
  8. To ja się cieszę, że podsunęłaś taki pomysł Bea:)

    OdpowiedzUsuń
  9. my też będziemy cieszyć się pasztetem ciecierzycowym na Święta, wszystkiego dobrego Sarenko!

    OdpowiedzUsuń
  10. cieciorkowym!;) wszystkiego dobrego również

    OdpowiedzUsuń
  11. Ależ Ci pięknie rzeżucha wyrosła!
    Życzę Ci pięknych Świąt, mimo wszystko:-) Pewnie że dobry powód do gotowania!

    ps.do takiego pasztetu też się przymierzam; już na kilku blogach widziałam. Muszę dorosnąć:)

    OdpowiedzUsuń