niedziela, 28 marca 2010

Cukiniowa zupa Aliny

Widzieliście już pączki na drzewach? Wyskoczyły tak nagle i wyglądają tak cudownie! Nie ma na świecie nic bardziej żywego niż ta jaskrawa, soczysta zieleń, która właśnie pojawiła się na drzewach i krzakach.
Nie mogę uwierzyć, że po tej nie mającej końca zimie będą teraz forsycje, bzy, jaśminy! Chyba gdzieś w środku uwierzyłam, że już nigdy ich nie będzie.

W związku z zielenią u mnie zielona zupa, najzieleńsza. Niestety zdjęcie nie oddaje jej intensywnego koloru.
Pierwszy raz jadłam tę zupę u mojej przyjaciółki Aliny. Przygotowała ją kiedy siedziałam przy stole i zajęło jej to jakieś 20 minut.
Kiedy już dostałam swoją miseczkę, nie mogłam uwierzyć, że tak szybko da się przygotować coś tak pysznego.
W domu robiłam ją już setki razy. Z jednej strony jest lekka i wiosenna, z drugiej strony jest w niej rozgrzewający imbir. Dobra na początki wiosny i jak to mówi babcia "zdradliwą pogodę"
Nie wiem czy ma wiele wspólnego z prototypem, robionym oczywiście na oko, ale wiem, że jest pyszna i najłatwiejsza na świecie.
To moja ulubiona zupa i nie spotkałam nikogo komu by nie smakowała. Polecam bardzo.


4 średnie cukinie
2 cebule
6 ząbków czosnku
kawałek imbiru ( ja daje mniej więcej 5x2 cm, ale to już zależy od waszych upodobań)
1,5 litra ciepłego bulionu jarzynowego
2 łyżki oliwy
szczypta cynamonu
sól
pieprz świeżo mielony

Wszystkie jarzyny posiekać, W dużym garnku rozgrzać oliwę i zeszklić na niej cebulę, czosnek i imbir. Kiedy będą gotowe dodać całą cukinie i cały czas mieszając smażyć kilka minut tak by cukinia lekko zmiękła, ale nie straciła koloru.
Zalać jarzyny bulionem i zagotować na średnim ogniu. Po zagotowaniu zdjąć zupę z ognia
Wszystko razem zmiksować (nie bardzo dokładnie, niewielkie chrupiące kawałki imbiru są świetne), doprawić i podgrzać, ale już nie gotować. Może być podawana gorąca, ale lekko przestudzona też jest pyszna.
Zupa jest oczywiście całkiem wegańska. Ja czasami dodaje do niej łyżkę jogurtu greckiego lub kozi serek ale bez nich jest równie pyszna.



Nie wiem czemu, ale Mamut wyobraził sobie, że idealnie mieści się na moim różowym fotelu...

11 komentarzy:

  1. Zupa wygląda smakowicie, ale wcale Ci się nie dziwię że jesteś tak zakochana w swoim Mamucie, jest śliczny, uroczy ! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. No przecież mieści się idealnie ;)

    A zupka wygląda cudnie, i z pewnością jej któregoś dnia spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam zupę cukiniową, zaskakująco szybko się ją robi i faktycznie każdemu smakuje :)
    a piesa idealnie mieści się na fotelu, dobrze ze na kolana sie nie pcha ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Alivea - zakochana to nie w nim tylko w Melonku, ale Mamuta coraz bardziej lubię:)
    Gin - polemizowałabym;) zupę wypróbuj koniecznie
    Cooking Marta - pcha się, niestety:D

    OdpowiedzUsuń
  5. lubię te kropeczki w zupie

    psiak jest niesamowity
    zresztą fotel też cudny

    OdpowiedzUsuń
  6. uwielbiam cukinię.
    latem kilka razy w tygodniu na moim stole ląduje zupa cukiniowa w każdej możliwej odsłonie.
    Ostatnio dorwałam w sklepie pyszną cukinię. Czyżby sezon powoli się zaczynał?
    Twoja zupa wygląda pysznie... dzięki niej znowu zaczynam planować cukiniowe dania:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Asieja - fotel upolowałam dzielnie i kocham go nad życie. Na nim kawa smakuje najlepiej:D
    Peggy - ja też uwielbiam cukinie i wygląda na to, że już tuż tuż. Kilka dni temu znalazłam naprawde śliczne, błyszczące cukinie:)
    Cieszę się, że zupa się podoba

    OdpowiedzUsuń
  8. A Mamut wymiata! Chociaż jego spojrzenie mówi, byś nie zajmowała mu więcej miejsca ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. halo halo.Tu Alina-zupa totalny wynalazek pt-co ja tu mam w lodowce, w której nic nie mam? Cieszy, że smakuje. wiosennie pozdrawiam (co ma w sobie takiego ta wiosna, ze zadziwia szybkość paczkowania i wykluwania?)
    A Mamut jakby został doszyty :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziś ją zrobię. Tak, kupiłam już nawet cukinki. Będzie pysznie!

    OdpowiedzUsuń
  11. Zrobiłam ją dwa razy, raz po Twojemu, raz z dodatkiem pasty curry, jeszcze raz zrobię po indyjsku. I zobaczymy, która będzie najfajniejsza. Z curry była pyszna ale mocno pikantna jak na mój gust. Ostatnio zrobiłam sie w tej kwestii mameją.

    OdpowiedzUsuń