czwartek, 31 grudnia 2009

Życzę wam...


(elegancki Melon w sylwestra 2006)

I znowu życzenia.

Wszystkim życzę, żeby przyszły rok był lepszy niż ten jeszcze przez chwilę obecny.
Życzę ciszy i spokoju.
Życzę by wszyscy wasi bliscy mogli złożyć wam życzenia również za rok.
Życzę wszystkiego czego sobie życzycie.
Życzę szczęścia:)

czwartek, 24 grudnia 2009

krok po kroku, krok po kroczku...

Chciałam wszystkim życzyć wesołych świąt w gronie rodziny, magii mimo braku śniegu, pięknej prawdziwej choinki i litości wobec karpia.

Wszystkiego dobrego:)

przyjaciele karpia

sobota, 19 grudnia 2009

Makaron z rukolą i żurawiną

Znowu wszyscy narzekają na pogodę, a ja znowu jestem z powodu pogody szczęśliwa.
Jest zimno, śnieg się brudzi, no może na wsi to tak, ale w mieście? przecież korki, przecież ojej ojej jak źle!
Kochajcie zimę bo dzięki naszym poczynaniom już jej niedługo nie będzie.
Przestaniecie narzekać jak nie będzie można ulepić bałwana, pobawić się z psem w śniegu czy oglądać płatków sniegu topniejących na płaszczu? Eh.
Czemu nie dostrzegacie jak doskonała jest natura?

Makaron wyszedł sam. Pyszny, dziwny, ciekawy. Sama nie wiem czemu, ale wydaje mi się zimowy w smaku.



250g makaronu (spaghetti/penne/fusilli/co kto lubi)
200ml śmietanki creme fine
50g niebieskiego sera pleśniowego
3 ząbki czosnku
200g boczniaków pokrojonych w cienkie paski
50g suszonej żurawiny
garść czarnych oliwek pokrojonych
rukola (ok 2 garści)
łyżka oliwy
sól, pieprz, ostra papryka

Na patelni rozgrzać oliwę, wrzucić posiekany czosnek i smażyć przez chwilę. Dodać boczniaki i mieszając od czasu do czasu, podsmażać aż zmiękną.
Zalać śmietanką, dodać pokruszony ser i podgrzewać aż sos zgęstnieje. Dodać oliwki i żurawinę, doprawić do smaku.
Do gotowego sosu wrzucić ugotowany makaron i dokładnie wymieszać.
Na końcu delikatnie wmieszać rukolę.
Podawać odrazu.

środa, 9 grudnia 2009

hamburger



Zbyt zdrowy by nazywać go hamburgerem.
Zdecydowanie nie może zaliczać się do zacnej grupy fastfoodów.
Nie tylko dlatego, że nie robi się go szybko. Przede wszystkim dlatego, że jest o niebo lepszy od każdego fastfooda jakiego możecie sobie wyobrazić.

4 ciemne bułki z ziarnami
pesto z suszonych pomidorów i cukini (przepistutaj )
4 tofuburgery
20 liści szpinaku
pół cukini
pół zielonej papryki
8 małych boczniaków lub 4 duże
4 pomidorki koktajlowe
4 plasterki sera żółtego (opcjonalnie)
kiełki rzodkiewki
łyżka oliwy z oliwek
sól morska
pieprz świeżo mielony

Piekarnik nagrzać do 200 stopni na opcji grill. Cukinie pokroić w plastry, paprykę w cztery paski i razem z boczniakami wrzucić do pojemnika. Polać oliwą, dodać przyprawy i dokładnie wymieszać tak by wszystkie jarzyny były równomiernie pokryte.
Rozłożyć na kratce owiniętej folią i piec przez 5 min.
Bułki rozkroić na pół, spód i górę posmarować pesto (lub innym sosem) na spodzie ułożyć kilka listków świeżego szpinaku.
Po pięciu minutach do piekarnika włożyć tofuburgery i piec jeszcze 5-7 minut.
na szpinaku ułożyć burgery, plasterek sera, jarzyny, na to pokrojone w plasterki pomidorki koktajlowe, kiełki i przykryć górą bułki.
Lekko spłaszczyć dłonią i podawać odrazu.
Wystarczy nie dodawać sera i mamy pyszny wegański obiad.
Ostrzegam, że są bardzo sycące i bardzo pyszne

Smacznego:)



PS.1 Piszę ostatnio rzadko ponieważ obrona dyplomu zbliża się wielkimi krokami a ja jestem w kropce. Brak czasu chyba nigdy nie był dla mnie tak odczuwalny.
Na dodatek wczoraj odszedł nasz ukochany (choć strasznie niegrzeczny) królik Manolo. Jak znajde jego zdjęcie pokaże wam jaki był z niego przystojniak.
Narazie smutno i cicho. Nawet Mamut jakby smutniejszy.

PS.2 Chciałam bardzo serdecznie podziękować Arkowi za wyróżnienie mojego bloga. To zaskakujące i niezmiernie miłe, szczególnie, że przyznane przez kogoś kto prowadzi tak piękną stronę.
Niestety na chwilę obecną nie mam czasu zastanowić się nad dziesięcioma następnymi blogami do wyróznienia.
A nie jest to łatwe wśród tylu stron. Mam nadzieje, że kiedyś się za to zabiore. Narazie musicie mi wybaczyć