środa, 16 września 2009

Taka tam sałatka

Zastanawiam się ostatnio nad niektórymi blogami, które widuje na durszlaku. Kiedy pierwszy raz trafiłam na blogspot znalazłam same piękne blogi, z cudownymi przepisami, zdjęciami i opisami. Co mnie dodatkowo zaskoczyło bardzo dużo przepisów było wegetariańskich. Założyłam swojego bloga między innymi żeby się uczyć. Żeby coraz lepiej gotować podpatrując innych, żeby robić coraz ładniejsze zdjęcia. Nie twierdze, że mi to wychodzi, ale napewno staram się jak mogę.
Jestem wegetarianką, ale również weganizm jest mi bliski. Oglądałam kilka wegańskich blogów i nie mogę wyjść ze zdziwienia. Dlaczego prawie zawsze wegańskie jedzenie na blogach wygląda jak trzy razy przeżute i wyplute? czy nie dodawanie nabiału naprawde musi prowadzić do tego, żeby widok jedzenia przyprawiał o mdłości? Zawsze kojarzyłam jedzenie wegańskie z czymś świeżym, czystym, pozbawionym wszystkiego co mogłoby mnie obrzydzać, np jajek. A tu proszę! Nie da się tego podać ładnie? nie da się zrobić zdjęcia nie nadgryzionego, rozpłyniętego, z okruchami? Niestety na mój odbiór jedzenia, i myśle, że większości z was również, ogromny wpływ ma jego wygląd. Jeśli widzę piękne zdjęcie odrazu mam ochotę zrobić takie samo. Jeśli widzę coś co przypomina lekko nadtrawiony pokarm wymieszany z płynami ustrojowymi, nie mam ochoty nawet sprawdzać z czego to się składa. Wolałabym już przepisy bez zdjęć, albo zdjęcia samych składników.
Nie chcę tu nikogo krytykować. Naprawdę! I jeśli kogoś uraziłam, bardzo przepraszam. Po prostu mnie takie zdjęcia odstraszają, mimo, że sama często gotuję wegańsko i cenie to jedzenie, więc co dopiero ludzi, którzy tak nie jedzą? Jak mają się przekonać, że nie wykorzystując zwierząt też można jeść smacznie jeśli widzą tylko takie przykłady?
A co wy myślicie? Czy wygląd jedzenia ma znaczenie?
No dobrze. Koniec wywodu. Teraz sałatka stworzona przy okazji czystek w lodówce. Prosta, nie zaskakująca. I dobrze.



10 listków sałaty dębowej
10 listków sałaty frise
30 listków rukoli
20 pomidorków koktajlowych (ja użyłam żółtych, ale mogą być i czerwone)
20 oliwek zielonych
1 średnia cukinia
garść płatków migdałów
trochę parmezanu do posypania

1 mały jogurt naturalny
3 łyżki musztardy sarepskiej
3 ząbki czosnku przeciśnięte przez praske
1 łyżka oliwy z oliwek
1 łyżka octu winnego
1 łyżka soku z cytryny
pieprz czarny


Przygotować sos mieszając wszystkie składniki i schować do lodówki, żeby się przegryzł.
Cukinie pokroić w cienkie plastry, posmarować oliwą i zgrilować. w tym czasie dokładnie umyć sałaty i umieścić w misce. Pomidorki poprzekrajać wzdłuż na pół.
Zgrilowaną cukinie wrzucić do sałaty i wymieszać. Ułożyć na talerzu, poukładać pomidorki i oliwki, pokropić sosem i posypać wszystko migdałami i parmezanem.

6 komentarzy:

  1. nie jestem weganką, ani wegetarianką, ale uwielbiam ten blog: http://happyfoody.com/ myślę, że zdjęcia przypadną ci do gustu:) pozdr

    OdpowiedzUsuń
  2. O tak, te zdjęcia zdecydowanie mnie przekonują:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapraszam do zabawy łańcuszkowej :) http://totrzebalubic.blox.pl/2009/09/Wpis-ustrzelony.html

    OdpowiedzUsuń
  4. O, widze nowe zdjecie w profilu :))

    Co do zdjec potraw to masz racje. Ale dobre zdjecia trzeba umiec robic. Mnie samej daleko do doskonalosci, wciaz sie ucze :) A inni? Moze nie potrafia, nie chca lub nie moga robic lepszych zdjec a chca sie pochwalic tym, co upichcili :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja też nie potrafie robić zdjęć. Co więcej tego nienawidze, mimo, że to jeden z przedmiotów na studiach. Myśle, że wiele osób nie umie, ale jakoś jest to domeną blogów wegańskich właśnie. A szkoda. Ładne zdjęcia napewno skusiłyby wiele osób do spróbowania:)

    OdpowiedzUsuń
  6. masz rację, wygląd jest bardzo ważny, ale ja lubię wege kuchnię i już po skłądnikach potrafię sobie wyobrazić jakie to musi być pyszne/lub nie
    podstawa to wyobraźnia ;)
    a sałatka smacznie brzmi, jak smakuje sałata dębowa?

    OdpowiedzUsuń