poniedziałek, 28 września 2009

somewhere over the rainbow

Kupiłam dziś obwarzanka pod domem. Kiedy pani spytała czy to dla Melonka uświadomiłam sobie, że nie.
Wszystko jest jeszcze takie żywe.A z czasem będzie mniej bolało, wiem, ale będzie się zacierało, oddalało i wtedy będzie to już ostateczne.
Chyba wolę te bolesne pobudki z chwil bezmyślności, a raczej momenty przed nimi niż przyzwyczajenie, które przyjdzie z czasem.

(podróżnik w Lanckoronie)

Tak czy siak to nie miejsce.

Jeśli chodzi o jedzenie, sałatka, w której zakochałam się na pięknym blogu http://coochnia.blogspot.com, trochę zmieniona



kilka listków różnych sałat (ja użyłam strzępiastej i rukoli, ale pasowałaby tu frise)
6 małych buraczków
100g niebieskiego sera pleśniowego
200g kurek
łyżka masła
sól, pieprz(koniecznie świeżo mielony)

2 łyżki śmietany
2 łyżki chrzanu
2 łyżki oliwy
2 łyżki octu winnego

Składniki sosu wymieszać, schować do lodówki. Buraki obrac, posmarować oliwą i owinąć folią aluminiową, włożyć do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na ok 40 minut, aż zrobią się miękkie (można wcześniej obgotować, ja upiekłam surowe)
Kurki oczyścić i wrzucić na patelnię na rozgrzane masło, posolić i popieprzyć, podsmażać kilka minut aż zmiękną, ale nadal będą jędrne.
Buraczki po upieczeniu ostudzić, pokroić na ćwiartki. Ułożyć na sałacie, posypać kurkami, pokruszonym serem i pokropić sosem.


(nasza mała lokatorka)

2 komentarze:

  1. Śliczne to zdjęcie z Melonkiem, bardzo ciekawa sałatka, trzymaj się Sarenko, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Podpisuję się pod Fellą - smutno ale i przyjemnie patrzeć teraz na zdjęcie z przeszłości.

    Trzymaj się! Żal po psiaku zawsze pozostaje - wiem coś o tym. Ale i przyjemne wspomnienia :)

    OdpowiedzUsuń