piątek, 28 sierpnia 2009

Bułka czy chleb?


Wciąż czekam niecierpliwie na jesień. Wstaje wcześnie, żeby nacieszyć się chłodem i powyobrażać sobie, że poranna mgła utrzyma się przez cały dzień. Że się rozpada, że będe mogła usiąść z filiżanką earl graya, Melonem i książka. Niestety po chwili wychodzi słońce. Ale jak ostatnio odkryłam - najbardziej cieszy mnie czekanie na następną porę roku. Wyczekiwanie i złoszczenie się na ostatnie dni mijającej pory. Wyobrażanie sobie jak to będzie.
To już ostatni wypiek z dnia wczorajszego. Pachnący lanckorońską piekarnią, znów z pracowni wypieków, znów puszysty i przepyszny. Z podanych proporcji wychodzą dwa duże bochenki w związku z czym jeden zamroziłam.
Niestety nie przykryłam ciasta folią aluminiową przez co góra jest bardzo zarumieniona. W niczym to nie przeszkadza i mimo to jest mięciutka, ale następnym razem przykryje w trakcie pieczenia napewno.
No i niestety moje nacięcia nie rozeszły się tak pięknie jak u Liski, ale ja przecież dopiero zaczynam.

600g mąki
160ml mleka
200ml wody
15g drożdży
2 łyżeczki cukru
1,5 łyżeczki soli
30g oleju słonecznikowego



Drożdże pokruszyć i zasypać cukrem. Dolać lekko podgrzane mleko i odstawić na 15 minut. Do miski przesiać mąkę, zrobić dołek i wlać drożdże. Dodać pozostałe składniki. Wymieszać składniki i zagnieść ciasto (w moim przypadku koniecznie było dosypanie większej ilości mąki).
Wyjąć na omączony blat, uformować kulę, posmarować olejem i przełożyć do miski. Przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce na ok 1,5 godziny.
Wyrośnięte ciasto lekko odgazować, podzielić na dwie części i uformować podłużne bochenki. Wyłożyć na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, przykryć ściereczką i odstawić na 1 godzinę.
Piekarnik nagrzać do 230 stopni, na dno wysypać szklankę lodu i poczekać aż lód się rozpuści. Powierzchnie bułek naciąć ostrym nożem, posmarować wodą z odrobiną cukru i włożyć do piekarnika. Po 10 minutach obniżyć temperature do 210 stopni, piec ok. 20 minut (w razie potrzeby w trakcie pieczenia przykryć folią alumniniową).
Po upieczeniu posmarować bułki wodą i wstawić na 3 minuty do wyłączonego piekarnika.
Ostudzić na kratce.
Bułkę piekłam późnym popołudniem. Rano była wyśmienita:)




2 komentarze:

  1. Dopiero co zachwycalam sie buleczkami a tu juz nowy wypiek :) Piekny a moze piekna :)) Wyglada tak niesamowicie puszyscie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. jesień jest dla mnie za smutna
    lubię ją, ale nie samotnie

    nie ma nic pyszniejszego niż domowy chleb

    OdpowiedzUsuń