piątek, 3 lipca 2009

Saj gon ki!


A raczej pseudo sajgonki bo po pierwsze nie smażone, po drugie faszerowane tym co akurat jest pod ręką. Przepis na "naleśniki ze świeżymi jarzynami" znalazłam w mojej ukochanej książce i chociaż robiłam je wiele razy to tylko za pierwszym zgodnie z przepisem. Uwielbiam w nich właśnie możliwość zużycia wszystkiego co zalega w lodówce, szybkość i łatwość przygotowania. Ciasto ryżowe jest super wdzięcznym materiałem, smak ma neutralny, nie trzeba go smażyć godzinami po jednym na patelni no i nie da sie w żaden sposób zepsuć takich sajgonek. Nawet gdyby ktoś bardzo chciał. Proporcji dokładnych nie podam bo nie pamiętam ile z tego wyszło sajgonek.

papier ryżowy - ok 20 placków
makaron vermicelli - 1/4 opakowania mniej więcej
kukurydza - pół puszki
groszek cukrowy - kilka strączków
Kotlety sojowe z chilli (te w proszku) - jedno opakowanie
cebula - 1 duża
kapusta pekińska - 4 liście
marchewka - 2 sztuki
sezam - 3 łyżki
sos sojowy (ja tam wole japoński, ale co kto lubi)
ostra papryka
imbir

Kotlety sojowe przygotować wg przepisu na opakowaniu i nie formując ich w kotlety wrzucić na patelnie. Mieszając podsmażać kilka minut aż się zrumienią. Cebule i kapustę pekińską posiekać i zeszklić na patelni, dodac utartą marchewkę, groszek cukrowy, kukurydzę i przyprawy, podsmażać jakiś czas, ale tak by jarzyny były chrupiące. Makaron zalać wrzątkiem, po trzech minutach odcedzić, pokroić i wrzucić do jarzyn. Dodać "mięso mielone" sezam i sos sojowy, wszystko dokładnie przyprawić, ewentualnie posolić do smaku (dla mnie sos sojowy jest wystarczająco słony)
Papier ryżowy namaczać w ciepłej wodzie pojedynczo. Po ok minucie jak zrobi się miękki, rozłożyć na desce, ok 2 cm od brzegu położyc 2 łyżki farszu i zawinąć (najpierw przykryć tym 2cm fragmentem farsz, na to zagiąć boki i zrolować)
Jarzyny można dodać oczywiście takie i tyle jak się ma ochotę, kotlet może być ale nie musi, można jeśc surowe i ja takie lubie najbardziej, ale można i smażyć w głębokim tłuszczu i odsączyć na papierze, można podawać z sosem sojowym czy innym lub same. Tak czy owak są pyszne i szybkie więc zawsze warto mieć w domu papier ryżowy:)

4 komentarze:

  1. Mad Tea Party przysłała mnie tu a ja pozwolisz, ze się trochę rozgoszczę i pozaglądam to tu to tam. Sajgonki zrobie jutro! dzięki wielkie za przepis

    OdpowiedzUsuń
  2. a proszę się rozgościć, będzie mi niezmiernie miło;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć i czołem! Właśnie skosztowałam sajgonek na surowo [oczywiście trochę pozmieniałam farsz, dostosowałam go do zawartości lodówki :)]. I mam pytanie- czy to normalne że one się kleją jak dzikie do talerza, palców i siebie nawzajem? Przed podaniem trzeba je jakoś wysuszyć czy coś? Dobre były, ale nie wyobrażam sobie brać ich na wynos :) pozdr!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mocno spóźniona odpowiedź, ale jest - moje sajgonki się nigdy jakoś bardzo nie kleją, czasami do siebie, jeśli od razu położę je obok siebie. Może trochę za długo moczyłaś papier ryżowy?

      Usuń